W czajniku elektrycznym Zelmer po około 4 latach użytkowania pojawiła się usterka włącznika. Była ona dość irytująca, bo włączenie zasilania czy grzania wody polegało na różnych próbach wciśnięcia przycisku – pod kątem, z użyciem większej siły itp. W końcu stało się to tak uciążliwe, że sprzęt wylądował na biurku.
Jak to bywa w takich przypadka, trzeba zacząć od dostania się do przycisku. Pierwsze pytanie, to czy będzie łatwo bo to typowy mikrostyk wlutowany w płytkę, czy badziewie w stylu pocynowany punkt na płytce drukowanej + wypukła sprężysta blaszka przyklejona folią. By się tego dowiedzieć, zaczynam od wykręcenia jakimś małym torxem trzech wkrętów na spodzie podstawy czajnika.
Po wykręceniu, czekają jeszcze zatrzaski, na szczęście mało uciążliwe. Po zdjęciu pokrywy widać płytkę drukowaną. Szybki rzut okiem na miejsca, gdzie powinny być przyciski i już widać po liczbie punktów lutowniczych i rastrze, że będą to chyba klasyczne microswitche. No to wykręcamy 4 wkręty tym samym torxem.
I po wyjęciu płytki widać już z czym mamy do czynienia :). Czyli będzie łatwo, szybko i tanio.
Interesuje mnie mcroswitch S1 nad diodą LED1 – prawa część płytki. Nie ma na co czekać, trzeba grzać lutownicę. Do takich małych robótek ciężko o lepsze narzędzie, niż TS100.
Kawałek miedzianej plecionki i 320ºC na grocie skutecznie rozdzieliło mikroswitcha od PCB sterownika czajnika.
Wygrzebałem z zapasów kilka mikroswitchy. Niektóre nowe, inne odzysk z wylutu (ze sprzętu sprzed 2 dekad, więc najlepsze jakościowo). Inne nowe chińskie (osobna grupa jakościowa).
Po lewej oryginalny switch, po prawej to co udało mi się znaleźć. Ten z czerwonym przyciskiem pochodzi z chińskiego, rażąco taniego zestawu do samodzielnego montażu. Nie zamontowałem go wtedy z obawy o trwałość, a teraz niestety pasuje idealnie wysokością. No trudno, nie chce mi się spiłowywać innego mikrostyku, zaryzykuję tym.
Cztery punkty lutownicze później wygląda to jak na zdjęciu powyżej. Naprawę można było zrobić jeszcze taniej, ale w dziadowski sposób, czyli podmienić wadliwy switch z którymś z 3 pozostałych, które są praktycznie nieużywane. No ale tak nie róbmy, tym bardziej, że te oryginalne styki mają jak widać, słabą trwałość. Czajnik działa, aż miło się teraz włącza. Nie wiem, ja wytrzymaliśmy z tym 4 lata… 😉
Naprawa tej usterki to powiedzmy 20 minut. Miała ona jak najbardziej sens, bo czajnik jest całkiem praktyczny i trwały (na płycie sterownika jest data produkcji 2 lipiec 2012). Usterka jest znana w sieci, można znaleźć mnóstwo linków z tym problemem:
A teraz czas na dobrą kawę. Do następnego wpisu!
Radio nieodłącznie kojarzy się z nieśmiertelnym FM lub transmisją intermetową. Standard DAB+ wydaje się być…
Poniżej opiszę odpowiednik drogiej (w stosunku do pojemności) baterii 9V o oznaczeniu 6F22. Ze względu…
Widząc migającą na pomarańczowo lampę ostrzegawczą, zastanawiałem się (ciekawe czy tylko ja) jak jest zbudowana,…
W tym wpisie przedstawię bardzo ciekawe narzędzie na RaspberryPi, przydatne każdemu administratorowi urządzeń sieciowych. W…
Poniżej opiszę mały, przydatny gadżet, który przechwytuje obraz i dźwięk z portu HDMI i przekazuje…
Tytuł tego wpisu zawiera część komunikatu z menedżera urządzeń systemu Windows 11, po wsadzeniu w…